
Zdecydowałam się prowadzić bloga. Ma się stać miejscem, gdzie będę mogła zostawić swoją "ciemną stronę", zrobić rachunek sumienia i autorefleksje (współczesna wersja pamiętnika?).
Nieudolnie próbuję być miłą osobą. A to stanowi dla mnie nie lada problem. Choćbym nie wiem jak się starała i jak pilnowała swojego języka, w każdej rozmowie przemyci złośliwość. I co ja mam z nim zrobić? Wyrwać? A może to kwestia tego, że wcześniej działam niż myślę? To co mózg też wymienić? Czy raczej uzbroić się w cierpliwość i dalej pracować nad sobą? Tylko nie wiem czy osoby z mojego otoczenia okażą się cierpliwe póki nie ukatrupie tego mojego wrednego alter ego. Oby okazały się bardziej wyrozumiałe dla mnie, niż ja dla nich.
Panie dodaj mi sił w walce ze złem. Złaszcza tym we mnie.